Mama na rubieżach wschodnich

Mama na rubieżach wschodnich

Mama na rubieżach wschodnich

I tak to się wszystko zaczęło

Jakieś pięć lat temu na kursie Promotora Karmienia Piersią poznałam Anetę Pisarek. W czasie początkowej rundki, w której każda z nas się przedstawiała, usłyszałam, że też jest z Siedlec. Pamiętam, że odwróciłam się i spojrzałam, żeby zapamiętać jak wygląda.

Podczas przerwy na kawę podeszłam do niej i zapytałam czy by nie chciała ze mną prowadzić Mlekoteki. Mlekoteka to grupa wsparcia dla kobiet karmiących mlekiem mamy. Wtedy już od roku samodzielnie prowadziłam podobną grupę okołoporodową Pozytywnie o Porodzie i wiedziałam, że samej nie jest łatwo.  Zgodziła się, a ja poczułam ulgę.

Wkrótce się okazało, że dobrze się nam razem współpracuje. Dlatego też jeszcze w tym samym roku zorganizowałyśmy pierwsze, bezpłatne duże wydarzenie dla kobiet w okresie okołoporodowym czyli Akcję Mlekoteka. Zwieńczeniem tego wydarzenia było spotkanie mam karmiących pod wdzięczną nazwą “Karmiące Cyce na Ulice”. Pamiętam jak siedziałyśmy, a było nas pewnie ze 20 w kawiarni Klonowa w Galerii S, a za oknami rozsiadło się dwóch młodych chłopaków licząc na to, że zobaczą cycki 😉

Mama na rubieżach wschodnich

Od tamtego czasu co roku, aż do pandemii, organizowałyśmy takie duże, tygodniowe, a czasem nawet dłuższe wydarzenia dla kobiet. Zawsze pomiędzy Dniem Matki, a Dniem Dziecka, zapraszając na nie szerokie grono lokalnych specjalistów, którzy za darmo dzielili się swoją wiedzą z uczestniczkami. Przy organizacji takich dużych imprez, szczególnie przy niewielkim, a czasami prawie żadnym budżecie, potrzeba super zgrania. I my takie byłyśmy, ja załatwiałam rzeczy, których nie bardzo lubiła robić Aneta, a ona to samo robiła dla mnie.

A potem dołączyła Zosia

Dwa lata później na spotkaniu ProKobiet obie poznałyśmy Zosię Kierylak, która była ich współorganizatorką. Wkrótce okazało się, że Zosia jest ciąży i pojawiła się na naszych wydarzeniach, które w 2018 roku obejmowały Tydzień Godnego Porodu i zaraz po nim Akcję Mlekoteka. Z tego co mówi, spodobało jej się to co robimy i wiedza, którą przekazujemy. I powiem Ci, że nie wiem jak się to stało, ale wkrótce wszystkie się zakolegowałyśmy.

Mama na rubieżach wschodnich

Rok później, myślę, że mogę zaryzykować, żeby to napisać, byłyśmy jak Trzy Muszkieterki i przyjaciółki. Każda z nas rozkręcała swój własny biznes, więc spotykałyśmy się nie tylko na ploteczki, ale także w ramach grupy Mastermind.

Dziś nie byłabym tym kim jestem gdyby nie one. Doceniam naszą różnorodność i to jak się uzupełniamy. I to też, że czasami stać nas na spontaniczne szaleństwo.

Mama na rubieżach wschodnich

Pomysł zrobienia coś razem krążył wokół nas już jakiś czas, aż dojrzał i urodził się 😉

I dlatego dziś właśnie zapraszam Cię do naszej grupy Mama na rubieżach wschodnich. 

Nie jest to grupa sprzedażowa, ale grupa w której chcemy się dzielić naszą wiedzą z rodzicami mieszkającymi w naszym regionie czyli: we wschodniej części województwa mazowieckiego (na wschód od Warszawy), północnej części województwa lubelskiego (Lubartów i powyżej) oraz południowej części województwa podlaskiego (Brańsk i poniżej).

Zauważyłyśmy, że na wielu grupach lokalnych rodzice pytają o to samo i korzystają z tych samych specjalistów, lekarzy i szpitali. Chcemy to wszystko zebrać, żeby dać uczestnikom dostęp do zasobów jakie są w naszym regionie. Marzymy o tym, żeby grupa ta stała się miejscem do wymiany doświadczeń, a także nawiązywania nowych znajomości.

W grupie możesz się spodziewać wiedzy z zakresu: ciąży, porodu, połogu, karmienia mlekiem mamy, rozszerzania diety, diety kobiety w ciąży i w okresie karmienia, chustonoszenia i wielopieluchowania. Jesteśmy też otwarte na potrzeby użytkowników, jeśli się jakieś pojawią.

Do zobaczenia na grupie

Doradca chustonoszenia nie tylko dla początkujących

Doradca chustonoszenia nie tylko dla początkujących

22788205795_a8e76365ae_mOstatnio skontaktowała się ze mną mama, która zamierza nosić w chuście kolejne dziecko. Mimo tego, że już chustowała wcześniej, woli spotkać się z doradcą, żeby dopracować i przypomnieć sobie wiązania.

Ciekawa jestem czy W też nosiłyście swoje pierwsze dziecko w chuście, czy może pomyślałyście o niej wtedy kiedy zaczęłyście potrzebować ręki dla starszaka?